Dzień dobry, to już ósmy tygodnik, którym się z Wami dzielę. Pierwszy pojawił się 9 grudnia a w tym tygodniu wyjątkowo w niedzielę. Nie dlatego, że zapomniałem, ale dlatego że biorę udział w pewnym szkoleniu i nie udało mi się upchnąć wczoraj czasu na pisanie 🙂 To może zrobimy sobie małe podsumowanie tego, co tej pory w temacie tygodnika się działo. Następnie opowiem Ci o filmie, który rozwalił mi głowę 🤯.

Podsumowanie:

W tygodnikach poruszyłem wiele tematów. Od fotografowania ptaków na balkonie, przez tematy taneczne, filmowe, podróżnicze aż po wzmianki polityczne. W wyborze treści stawiam na to, żeby przekazywały one jakieś pozytywne wartości. Jedne opowiadają o osiągnięciach, o pozytywnych zmianach. Zadaniem innych jest uwrażliwienie na piękno natury albo na wyjątkowość każdego człowieka. Staram się opisywać wszystkie te rzeczy w sposób interesujący i angażujący, gdyż jak pewnie wiecie, czasami robię filmy na YouTube. Zaś przygotowanie takiego filmu również wymaga tego, żebym usiadł i napisał skrypt, którym przed kamerą będę się kierował. 

“To nie prawda, że ludzie przestają marzyć bo się starzeją. Ludzie starzeją się bo przestają marzyć“

Gabriel Garcia Marquez

Wierzę, że trening celowy, w którym staram się za każdym razem napisać dobry tekst przyczynia się nie tylko do liczby wyświetleń pod filmami lub lajków pod tygodnikami, ale także do tego że za każdym wyświetleniem / polubieniem kryje się człowiek, któremu obejrzany film treść zasieje w głowie ziarno. Ziarno do poszukiwania prawdziwej wersji siebie. Nie najlepszej, ale lepszej i prawdziwej. Słuchałem ostatnio podcastu Jacka Walkiewicza i tam właśnie padło zdanie: “Jedną z zasad w mojej filozofii jest bycie spójnym, czyli dążenie do bycia, jak to lubię mówić, najprawdziwszą wersją siebie. Zawsze się buntuję, jak słyszę, że mam być najlepszą wersją siebie, bo zawsze czuję, że to oznacza że teraz jestem kiepską…”

Małe zmiany w rzeczach dla człowieka ważnych mogą z upływem czasu nabudować niesamowitych efektów. Dlatego też piszę, żeby pisać lepiej. Nie jestem w stanie ocenić czy po ośmiu tygodniach piszę lepiej o 8% czy o 80%, ale zdecydowanie wiem, że otwierając pusty dokument wpadam we flow i proces pisania jest dla mnie coraz ciekawszy. Mam nadzieję, że przekłada się to na przejemność w czytaniu 😉 Tyle z podsumowania.

Biedne istoty

Na film “Biedne istoty” wybrałem się nie wiedząc, czego się spodziewać. Zwiastun w zasadzie niewiele wyjaśnił i nie pobudził mojego ośrodka nagrody tak, żeby z wielką chęcią udać się do kina. Postanowiłem jednak dać szansę i zdecydowanie nie żałuję. Teraz, kiedy chciałbym opisać co się dzieje w filmie, rozumiem tajemniczość zwiastunu. W filmie dzieje się dużo, ale zbyt szczegółowe opowiedzenie czegokolwiek może zepsuć niespodziankę, która kryje się w historii Belly Baxter.

Są filmy, gdzie zwiastun zapowiada wszystko, co się wydarzy w filmie i idzie siada się przed ekranem tylko po to, żeby upewnić się że tak właśnie będzie. “Biedne istoty” nie należy do kategorii przewidywalnych historii. Sposób w jaki ta została przedstawiona wzbudził we mnie całe spektrum emocji: współczucie, obrzydzenie, ciekawość, podziw, wzruszenie, rozbawienie, złość, ulgę. O istnieniu niektórych już prawie zapomniałem, dlatego doceniam film za to, że pozwolił mi zaglądnać w rejony mojej głowy, do których na codzień nie docieram. Mocno polecam!

Courtesy Searchlight Pictures

Mały eksperyment.

Ten tygodnik to taki eksperyment. Chciałbym regularnie poprawiać swoje kompetencje w zakresie tworzenia angażujących treści. Kilka minut pracy każdego dnia. Jak w koncepcji przedstawionej w „Atomowych Nawykach”. Jeśli każdego dnia postarasz się być 1% lepszy niż dnia poprzedniego, po upływie roku będziesz 37 razy lepszy. Jeśli każdego dnia odpuścisz ten jeden procent, to wypracowane zdolności zaczną zmierzać do zera.

Jestem ciekaw, czy znajdziesz w moim tygodniku coś wartościowego dla siebie 🙂 Do zobaczenia w kolejną sobotę!
Sprawdź, o czym pisałem tydzień temu.

Podobne wpisy