Dzień dobry, tutaj kolejny tygodnik. Standardowo, chciałbym podzielić się tym, co w ostatnim tygodniu wyjątkowo przykuło moją uwagę:

Iron Man na Antarktydzie

Obejrzałem ostatnio dokument o mężczyźnie który postawił sobie niewyobrażalnie ambitne marzenie. W filmie Project Iceman, Anders Hofman próbuje zostać pierwszym w historii człowiekiem, który ukończy długodystansowy triathlon na Antarktydzie. To jest (3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze, 42,2 km biegu). Celem tego zadania jest pokazać, że „ograniczenia są jedynie naszymi wyobrażeniami”.
Pomysł ukończenia Iron Mana na Antarktydzie jest dla Andersa czymś, co koniecznie chce i musi zrealizować. Inni, o wiele bardziej doświadczeni sportowcy mają na ten temat inne zdanie. Jego wykonalność podważa sam James Lawrence – Kanadyjczyk znany jako Iron Cowboy. Zrobił on 100 dystansów triatlonowych w 100 dni (jeden taki dystans to ok. 15 godzin wysiłku).
Główne zagrożenia związanyme z projektem Iceman to między innymi:
– Atak ze strony fok lamparcich, jednego z największych drapieżników na Antarktydzie.
– Pływania w lodowatej wodzie o temperaturze -0.6 stopnia Celsjusza
– Wyznaczenie trasy omijającej szczeliny lodowe – po wpadnięciu w taką szczelinę, która może mieć 30 metrów głębokości, kończy się nie tylko wyścig.
– Zorganizowanie logistyki, sponsorów i pozwoleń – cały projekt (w tym sprzęt, ekipa, jedzenie) pochłonął około 300 000 dolarów.
Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że tempo biegu i jazdy na rowerze jest zupełnie inne niż na standardowym wyścigu. Średni czas, w jakim doświadczeni sportowcy pokonują cały dystans Iron Man to około 13 godzin z prędkością na rowerze około 28 km/h. Na Antarktydzie jednak nie uda się rozpędzić roweru, większość czasu mija na walce z nieubitym śniegiem, żeby w ogóle na tym rowerze utrzymać równowagę. Hardcore 🙂
Czy się udało? Pewnie się domyślacie. Dla tych, którzy chcą obejrzeć całość bez spojlerów – zamieszczam link do filmu, niestety bez polskich napisów. 

Blue Monday

Czy ktoś z Was odczuł w tym tygodniu wyjątkowy spadek nastroju? Mieliśmy przecież Blue Monday, znany jako najbardziej depresyjny dzień w roku. Według wyliczeń twórcy, trzeci poniedziałek miesiąca to dzień, w którym skumulowane czynniki takie jak krótkie dni, niskie nasłonecznienie, niepowodzenie w realizacji postanowień noworocznych mogą wywołać konkretny dół. Jeśli jeszcze nie wiesz, teoria ta powstała na zlecenie biura podróży, które chciało zwiększyć sprzedaż swoich wycieczek. Przedstawiali Blue Monday jako najlepszy dzień na zaplanowanie podróży. Widocznie ani firma Sky Travel, ani Cliff Arnall, psycholog i twórca teorii nie przewidzieli, jej wpływu na maianstream.

Mimo, że sam autor przeprowadził kampanię informacyjną obajalącą ten mit, to media głównego nurtu co roku wykorzystują hasło Blue Monday do nabijania sobie wyświetleń. Jak wiele rzeczy, które z troską chłoniemy na co dzień z mediów, to rzeczy wymyślone „dla jaj”? Zostawiam Was z tym pytaniem, żebyście w trakcie weekendu mogli wyczulić swojego wewnętrznego strażnika. Nie wpuszczać wszystkiego do głowy bezrefleksyjnie!

stop blue monday

Mały eksperyment.

Ten post – tygodnik – to taki eksperyment. Chciałbym regularnie poprawiać swoje kompetencje w zakresie tworzenia angażujących treści. Kilka minut pracy każdego dnia. Jak w koncepcji przedstawionej w „Atomowych Nawykach”. Jeśli każdego dnia postarasz się być 1% lepszy niż dnia poprzedniego, po upływie roku będziesz 37 razy lepszy. Jeśli każdego dnia odpuścisz ten jeden procent, to wypracowane zdolności zaczną zmierzać do zera.

Jestem ciekaw, czy znajdziesz w moim tygodniku coś wartościowego dla siebie 🙂 Do zobaczenia w kolejną sobotę!
Sprawdź, o czym pisałem tydzień temu.

Podobne wpisy